29 mar 2015

Prolog

Mogą pojawić się błędy, za wszelkie niedogodności przepraszam!

~*~
    
    Rzucił nim o szafki, a chłopaka przeszył promieniujący ból. Syknął cicho i osunął się po nich w dół. Nie miał zbyt wielkiej szansy dorównać sile Harry'ego. Był zbyt dobrze wyćwiczony w bójkach. Wokół nich zrobiła się grupa gapiów. Zayn chciał wstać, ale Harry podszedł bliżej niego i kopnął go mocno w brzuch. Czarnowłosy wydał z siebie zduszony jęk i wytrzeszczył oczy. Cholernie go bolało, szybko zwinął się w pół. Harry kucnął obok Malika i powoli przeniósł jego głowę w swoją stronę. Zielone tęczówki Stylesa pałały gniewem i wściekłością. 

 Pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu byliśmy najlepszymi przyjaciółmi."

Bardzo dużo może się zmienić w zaledwie kilka dni. Harry poklepał Zayna otwartą dłonią po brodzie, a następnie wymierzył mocny cios. Czarnowłosy ponownie krzyknął z bólu. Gapie ciągle przyglądali się jak Harry - niegdyś najlepszy przyjaciel Malika - sprawia mu wielki ból.  Paczka" Harry'ego - do niedawna też Zayna - kibicowała szatynowi, w którego natychmiastowo wstąpił demon. Wstał i zaczął wymierzać raz po raz mocne kopnięcia w brzuch. Chłopak próbował się zasłaniać, ale niewiele to dało. Harry czuł ogromną satysfakcję, kiedy widział, jak Malik zwija się z bólu. Czuł się silny, czuł się mocniejszy, czuł, że wygrał. Zayn resztkami swoich sił rozejrzał się błagalnym wzrokiem po wszystkich zgromadzonych, ale nikt nie zwracał na niego uwagi. Każdy kibicował Harry'emu lub nie miał dostatecznej ilości odwagi. To zrozumiałe. Styles praktycznie rządził szkołą, jego ojciec był sędzią w sądzie najwyższym. Zayn zamknął oczy z bólu, zaczynał odpływać, kiedy usłyszał melodyjny głos. Z początku wydawało mu się, że umarł i jest w niebie, słysząc anioła. Ale rzeczywistość była inna. Z szeregu gapiów praktycznie wybiegła dziewczyna, która przytrzymała ramię Harry'ego. Była drobna, więc Styles jednym uderzeniem mógł wysłać ją na tamten świat, jednak ten z obrzydzeniem wyrwał swoją rękę. Malik nie rozumiał o co chodzi, ostatnimi siłami spojrzał na swoją bohaterkę. Chłopak stwierdził, że była... inna. Styles odsunął się z zniesmaczoną miną. 
     — Nawiedzona, nie dotykaj mnie nigdy więcej. Nie chcę dostać jakiejś choroby czy coś  odszedł, a razem z nim tłum gapiów. Dziewczyna westchnęła ciężko ze smutnym uśmiechem. Zayn próbował się podnieść, ale ból był zbyt duży, a próbując zrobić cokolwiek - wszystko pogorszył. Dziewczyna otrząsnęła się i kucnęła przy nim. Kątem oka Zayn zauważył, że gapie się rozeszły i zostali tylko oni. Spojrzał na nią, pierwsze, co zauważył, to przenikliwe, niebieskie oczy, które na niego patrzyły spoza czarnych oprawek okularów. Jego bohaterka zawstydziła się nieznacznie tym kontaktem wzrokowym. Poprawiła delikatnie blond grzywkę, która opadła jej na oczy. 
      — Wszystko w porządku? Wezwać kogoś? zapytała z troską w oczach. Może i nie należała do piękności, ale.. była inna, przynajmniej tak uważał Zayn. Twarz miała anielską, wyglądała jak dziecko. Malik w tamtej chwili myślał, że dziewczyna ma z piętnaście lat. Mylił się jednak znacznie, ponieważ jego bohaterka miała już pełne osiemnaście lat. Jej twarz była nawet w porządku, ale jej ubiór... był co najmniej zaskakujący. Czarnowłosy nigdy nie zwracał na to zbyt wielkiej uwagi, ponieważ większość dziewczyn w jego szkole wyglądała podobnie, ale ona różniła się na tle tłumu. I to znacząco. 
      — Nie, dziękuję odpowiedział chłopak, kiedy skończył się na nią gapić. Chwilę później Zayn próbował wstać, jednak znowu jego starania spełzły na niczym. Westchnął ciężko i spojrzał na blondynkę. Dziewczyna posłała mu zmartwione spojrzenie.
       —  Mogę ci pomóc wstać? zapytała, a chłopak zdziwiony jej durnym pytaniem posłał jej głupie spojrzenie. Malik sarkastycznie prychnął w swoich myślach. Wydawało się to kiepskim żartem. Czy ona naprawdę pytała go, czy może mu pomóc? Dlaczego oto pytała skoro doskonale zdawała sobie sprawę, że potrzebuje jej pomocy? Dziewczyna patrzyła w jego tęczówki, a potem drgnęła, zupełnie jakby zrozumiała.
       —  Po prostu chciałam się upewnić, czy mogę cię dotknąć wyjaśniła szybko, rumieniąc się. Takiej odpowiedzi Zayn się nie spodziewał, nagle poczuł się głupio. Automatycznie przypomniał mu się moment, kiedy ta dziewczyna dotknęła Stylesa, a ten wyrwał się, jakby ktoś go oparzył. Chłopak próbował nie dać po sobie poznać, że intryguje go zachowanie tej dziewczyny, więc posłał jej słaby uśmiech. Blondynka bardzo ostrożnie złapała ramię poszkodowanego i pomogła mu usiąść. Chwilę później delikatnie przełożyła ramię Zayna na jej drobne ramiona. Jej dłonie powędrowały na jego talię. Lekko szarpnęła nim do góry, nie chcąc zadać mu niepotrzebnego bólu. Chłopak starał jej się pomóc, zważając na to, jak drobna była. Za trzecim razem udało im się podnieść z podłogi szkolnego korytarza. Malik chciał iść sam, czuł się trochę głupio, że obca dziewczyna musi zbierać jego poobijane ciało z ziemi, ale ona go nie puściła. Wiedziała, że gdyby to zrobiła, to znowu musiałaby go podnosić, a jego ból by się powiększył.
       — Gabinet pielęgniarki jest tuż za rogiem, zaprowadzę cię tam, w porządku? zapytała, a chłopak zmierzył ją wzrokiem. Była.. nietypowa. Długa, brązowa spódnica sięgająca do kostek, biała, zapinana pod samą szyję koszula na długi rękaw i lekko kręcone blond włosy, które opadały na jej ramiona. Nie ubierała się się jak dzisiejsze nastolatki, ale Zayn nie widział powodu, dla którego mogłaby być nazywaną "nawiedzoną". Jego bohaterka uśmiechnęła się smutno, a on nie wiedział dlaczego. Wciąż trwał lunch - przypomniał sobie chłopak.
       — Zostało jeszcze trochę czasu lunchu, pewnie nic nie zdążyłaś zjeść. Poradzę sobie spojrzał na nią, a ona wydawała się być zdziwiona. Co jest? - pomyślał, marszcząc przy tym brwi.
       — Trzeba pomagać bliźnim, poza tym.. nie mogę jadać w szkole powiedziała i zarumieniła się. Chłopak zdał sobie sprawę, jak wiele tajemnic kryje ta dziewczyna, i jak dziwna się wydaje. Może ksywa "nawiedzona" nie jest bezpodstawna - pomyślał, ale szybko odrzucił tę myśl. Nie chciał jej oceniać, ale było to dość trudne. Był tylko cholernym facetem. Nienawidził kiedy ludzie oceniali po pozorach, więc dlaczego właśnie sam to zrobił? Czarnowłosy otworzył usta by zdążyć coś powiedzieć, ale wtedy dziewczyna zatrzymała się. Uświadomiło mu to, że znaleźli się pod gabinetem pielęgniarki. Zabierając jedną rękę z jego talii, zapukała do drzwi. Nic nie mówiła. Drzwi otworzyła kobieta z przyjaznym uśmiechem. Jej oczy wydały się zmartwione kiedy na niego spojrzała.
       — O Boże, Zayn! Kto ci to zrobił? pomogła dziewczynie  o nieznanym mu imieniu zaciągnąć go na kozetkę. Wszystko cholernie Zayna bolało. Dobra robota, Styles - pomyślał sarkastycznie.
       — Nie ważne, pani Tomlinson. To nic takiego chłopak odpowiedział, zerkając na dziewczynę, która stała dwa metry ode niego. Miała splecione ze sobą palce i wzrok skupiony na płytkach w podłodze.
       — Tak, jasne, Zayn. Zawsze byłeś taki bezproblemowy, a teraz? W ogóle dlaczego nie przychodzisz już do nas? Pokłóciliście się? Uważny obserwator od razu zauważyłby, że Malik się spiął na to pytanie. Ale Mama Louisa była zbyt zaaferowana jego stanem zdrowia.
       — Wszystko w porządku, proszę pani. Kobieta odwróciła się w stronę dziewczyny. Zayn chciał poznać jej imię i jej podziękować.
       — Dobrze, że go tu przyprowadziłaś, Kathleen powiedziała z uśmiechem. Mama Louisa podwinęła czarnowłosemu koszulkę. Ale obawiam się, że bez wizyty w szpitalu się nie obejdzie.
Rozbrzmiał dzwonek, który informował o rozpoczęciu się lekcji. Kathleen wybiegła tak szybko, że  Zayn nawet nie zdążył jej podziękować. Jakby nie było - uratowała mu skórę.
       — Pani Tomlinson, zna pani tę dziewczynę? zapytał od razu, kiedy ta rozpoczęła badanie. Z uwagą przyglądała się siniakom.
       — Tak, to Kathleen. Bardzo porządna i ułożona dziewczyna. Nigdy nie było z nią żadnych kłopotów - odpowiedziała, przykładając lód do Malikowego, podbitego oka.
       — Zna pani jej adres? Muszę jej jakoś podziękować, a nie zdążyłem. - Pani Tomlinson popatrzyła niego podejrzliwie, ale potem uśmiechnęła się lekko.
       — Wiesz, że nie powinnam tego robić, prawda, Zayn? Ale znamy się już dość długo. - Posłała Malikowi pełen szczerości uśmiech. Chłopak odetchnął z ulgą, że będzie mógł podziękować jakoś Kathleen. Jedno pytanie wciąż chodziło mu po głowie.

" Jak to możliwe, że nigdy wcześniej nie zauważyłem jej w naszej szkole?"

 Nie chciał zaprzątać sobie tym głowy, więc zaczął myśleć, w jaki sposób miał podziękować swojej bohaterce. Czy dziewczyny przypadkiem nie kochają róż?

~*~
Witam was w nowym opowiadaniu! 
Ponownie stawiam na Zayna, mimo że nie należy już do zespołu (nie umiem się z tym pogodzić) to dla mnie zawsze w nim będzie :) Mam nadzieję, że blog wam się spodoba, no cóż, zachęcam do komentowania! :)

7 komentarzy:

  1. OMG DALEJ BLAGAM TO JEST SWIETNE

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest super, już się nie mogę doczekać dalszej historii :)
    Cieszę się ze Kathleen go uratowała, niech jej w podziękowanie zaniesie roze :)
    Życze weny i do następnego :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Daleeeej :00 Jezu cudo ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Super się zapowiada :)
    Bohaterowie idealnie dobrani, a zwiastun mega :)
    Czekam na następny
    xxx

    OdpowiedzUsuń
  5. Lecę na skrzydłach których nie mam czytać

    OdpowiedzUsuń
  6. Trafiłam tu całkiem przypadkiem, ale oprócz chaotycznego początku (mam tu na myśli bójkę) nawet mi się spodobało. W kilku miejscach pozjadałaś akapity, a w kilku zamiast pauzy widnieje błędny dywiz — a to sprawia, że całość wygląda mało estetycznie. Zabrakło mi kilku przecinków, ale poza tym czytało się przyjemnie. Nie robisz wielu błędów. I mam nadzieję, że z każdym kolejnym rozdziałem będzie lepiej. ;)
    Harry'ego przestawiasz jako (prosto mówiąc) chuja, więc ode mnie masz już plusa, a Zayn... O nim nie wiem, co mam myśleć. Niby według pani Tomlinson jest spokojnym chłopcem, ale wdał się w bójkę. Zaś dziewczyna... Dodając jej kreację z prologu do tego, co jest w opisie, zaczynam się bać, że jej nie polubię. Mimo wszystko.
    No ale cóż, lecę czytać dalej!
    A Ciebie zapraszam do mnie, na nieco praranormalno-fantastyczne fanfiction z Calumem Hoodem z 5sos w roli głównej i czerwonymi różami, pojawiającymi się znikąd. ANGEL — klik
    Pozdrawiam,
    Koneko

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! To bardzo motywuje i szczególnie kocham czytelników, którzy wyrażają swoja opinię na temat mojej pracy :)