31 mar 2015

Rozdział I

Przepraszam za wszelakie błędy, sprawdzałam wielokrotnie, ale nie jestem nieomylna. Rozdział był przerabiany z 1os. na 3os., więc liczę na wyrozumiałość :)  
Proszę Was o odpowiedź na dwa pytania, które znajdują się pod rozdziałem, w komentarzach! :)

~*~


Kathleen

  Przywitała Manfreda skinięciem głowy, a ten otworzył jej drzwi od posiadłości. Była naprawdę całkiem spora, ze względu na stan konta jej rodziców. Zdjęła buty w korytarzu by następnie udać się do kuchni. Rodzicielka  Kathleen siedziała przy stole i jadła przekąskę przygotowaną przez Stellę - ich gosposię.
     — Witaj, matko skinęła głową, a kobieta to odwzajemniła. Kath podeszła do lodówki skąd wyjęła świeże mleko. Następnie jego zawartość wylała do kubka. Charlotte spojrzała na córkę karcąco, a ta dopiero uświadomiła sobie co zrobiła. To był kubek do herbaty i to w dodatku był kubkiem jej ojca. Sztywne zasady panujące w tym domu nigdy nie były normalne. Do każdego napoju przeznaczone było oddzielne naczynie. Westchnęła ciężko. Wiedziała, że jej rodzina była dziwna. Rozejrzała się po otaczającej ją przestrzeni. Jasna, otwarta na salon kuchnia była oddzielona od niej niewielkim stołem barowym. Terakota w kolorze białym idealnie współgrała z jasnymi meblami kuchennymi. Odetchnęła głęboko, stawiając kubek na swoje miejsce. Uwielbiała wzdychać, czuła wtedy, że resetują się jej myśli. A nienawidziła tego, że w domu jest tak sztywno. Chciała się już powoli wycofać, ale Manfred zniweczył jej plan. Znowu głęboko westchnęła. Często to robiła kiedy się denerwowała.
     — Panienko zwrócił się do Kath kwiaty dla ciebie z lekkim skinięciem podał dziewczynie mały bukiet beżowych róż. Strasznie się zdziwiła. 


Bukiet? Dla mnie?"

Mimowolnie powąchała otrzymane kwiaty. Pachniały cudownie. Nawet nie zorientowała się kiedy matka znalazła się tuż obok niej. Siłą wyrwała dziewczynie kwiaty z rąk. Strasznie ją to wkurzyło. Po raz pierwszy coś dostała, kwiaty, kochała kwiaty.
     — Mamo, te kwiaty są dla mnie starała się mówić spokojnie, bo wiedziała jak działał na nią podwyższony ton głosu. Charlotte w ogóle jej nie słuchała, wyjęła spomiędzy kwiatów jakąś małą karteczkę.


Bardzo Ci dziękuję za ratunek, jesteś moją bohaterką.
Zayn ;)"

     — Kim jest ten cały Zayn, Rosalie? podniosła na nią głos matka. Charlotte nienawidziła kiedy jakiś chłopak się kręcił wokół jej córki, a tak właściwie.. to żaden nigdy tego nie robił. W większości byli to synowie jej bogatych przyjaciół, którzy patrzyli na Kathleen z obrzydzeniem, ale i tak matka prawiła jej morały na temat chłopców.

Jesteś za młoda
Tylko cię wykorzystają
Nie powinnaś ich prowokować odsłaniając kolana
Dopiero kiedy skończysz 19 lat pozwolę ci na randki
Seks przed ślubem to dzieło szatana
Nigdy nie pozwolę abyś zeszła na drogę zła
Bóg nas kocha i dlatego jesteśmy tu i teraz
Nie możesz tak po prostu rozmawiać z chłopakiem patrząc mu w oczy
Zachowuj się przyzwoicie i nie odsłaniaj łokci. Nie prowokuj go
Przestań zachowywać się jak ladacznica
Będziemy chodzić do ginekologa raz w miesiącu by sprawdzać czy nadal jesteś czysta"

    Kathleen łzy stanęły w oczach na wspomnienie tych gorzkich słów.
Ktoś z zewnątrz mógłby pomyśleć, że to jakiś głupi żart. Przecież średniowiecze już się skończyło. Ale nie dla państwa Needle. Oni zawsze byli pokręceni na swój sposób. Przesadzali. 
     — Dzisiaj został pobity w szkole, pomogłam mu dojść do gabinetu pielęgniarki oznajmiła spokojnie. Matka zmierzyła ją uważnym spojrzeniem. Wydawało jej się, że kłamała.Nigdy jej nie wierzyła. Nie należała do rodziców, którzy mają wielkie zaufanie do swoich dzieci.
     — Pamiętasz co ustaliliśmy? Jesteś za młoda na chłopaków! Co cię podkusiło! A może już straciłaś dziewictwo z tym chłopakiem?! wrzeszczała, a dziewczynie stanęły łzy w oczach. Jej rodzina była straszna. Konserwatywna i tak wierna swoim poglądom, że za żadne skarby świata nie chcieli ich zmienić. Nie widzieli bólu swojej córki, zawsze widzieli tylko siebie.
     — Tak? Nawet gdybym chciała stracić dziewictwo, to nikt by mnie nie chciał! Spójrz jak ja wyglądam! Przez was! Muszę chodzić jak jakaś inna! W szkole mnie nienawidzą! Szykanują mnie, a wszystko przez was i wasze głup   krzyk przerwał plask. Kathleen spojrzała na mamę z bólem w oczach. Złapała się za policzek. Strasznie ją piekł. Jej własna matka właśnie ją spoliczkowała. Ta niby wierząca, zagorzała chrześcijanka. 
Hipokrytka i dewotka - pomyślała i szybko zniknęła z holu. Popędziła po schodach by zaraz znaleźć się w swoim pokoju. Blondynka załkała opierając się o drzwi. Rodzice nigdy jej nie uderzyli, aż do dzisiaj. Spojrzała bezradnie na zegarek. Wskazywał 17:30. 
Odetchnęła głęboko, zaraz wróci mój ojciec - pomyślała. 
Nagle przypomniała sobie, że kwiaty nadal pozostawały w rękach jej okropnej matki. Nawet nie przeprosiła swojej córki, ale Kathleen wiedziała, że nie ma na co liczyć. Znowu zwróciła swoją uwagę zegarek. Matka o tej porze powinna modlić się w ogrodzie. Dostała szansę by odzyskać swoją własność. Jeszcze nigdy nie dostała kwiatów. Nigdy w swoim prawie osiemnastoletnim życiu. Z powrotem udała się na górę. Miała rację, Charlotte nie było w pobliżu, więc na pewno była w ogrodzie. Szybko przemknęła przez hol starając się być jak najciszej. Przez okno w salonie zauważyła, że jej matka siedzi na tarasie, który znajdował się od strony salonu. Była zwrócona do niej placami, więc nic nie mogła zauważyć. Wzrokiem omiotła jak zawsze czystą kuchnię. Lecz nie znalazła ani śladu po kwiatach. Nagle do głowy wpadł jej pewien pomysł. Otworzyła drzwiczki pod zlewem, za którymi znajdował się śmietnik. Bingo. W koszu leżały beżowe róże, które wysłał Zayn. Wyjęła je pośpiesznie. Nie cuchnęły, ponieważ poza nimi w śmietniku nie znajdowało się nic. Powąchała kwiaty, które nadal wspaniale pachniały. Zamknęła szafkę, która na szczęście nie wydała żadnego dźwięku. I w końcu pobiegła z powrotem do swojego pokoju. Biegnąc o mało nie przewróciła Stelli - gosposi. Kobieta uśmiechnęła się do Kathleen ciepło. Przeprosiła ją i wyminęła. Stella pracowała w domu państwa Needle tylko od dwóch lat, ale zawsze była dla Kath bardzo miła. Dziewczyna zakluczyła drzwi i w końcu mogła w spokoju napawać się zapachem kwiatów. Oparła się o drzwi i wdychała cudowną woń. Rozejrzała się po pokoju.
Fioletowe ściany, jasne panele na podłodze. W sumie - nic specjalnego. Usiadła na swoim łóżku, które za dnia pełniło rolę jasnofioletowej kanapy. Nadal pochłaniała wzrokiem wygląd róż. Na biurku, które stało na przeciwległej ścianie od drzwi w samym rogu, stał pusty wazon. Przeszła te kilka metrów. Nie było w nim wody, więc Kathleen wyszła z pokoju. Łazienka znajdowała się tuż obok schodów, więc czym prędzej się tam udała. Do biało-fioletowego wazonu wlała odpowiednią ilość wody i zaniosła go do pokoju. Kwiaty pięknie tam wyglądały. Usiadła na łóżku, wśród białych poduszek i po prostu wpatrywała się z uśmiechem w kwiaty.
Kwiaty.
Dla niej.
To bardzo miłe.
Dziękuję Zayn.


***


    Rano Kathleen już nie miała tak dobrego humoru jak wczoraj. Ubzdurała sobie, że Zayn na pewno czuł się zobowiązany, aby jej jakoś podziękować za ratunek. Zepsuło to dziewczynie tę cząstkę szczęścia, która utworzyła się we niej wczorajszego dnia. Chciała za wszelką cenę uniknąć dalszych kontaktów z Zaynem. Była to jakaś niespodziewana potrzeba oddalenia się od niego. Wiedziała, że ich znajomość byłaby kompletnie niemożliwa. Chociażby ze względu, że on na pewno nie chciałby takiej znajomości utrzymywać. A jeżeli już by mu odbiło, to jej ojciec z pewnością by wszystko zepsuł i zamknąłby ją w jakimś klasztorze - tak myślała.

    Weszła do szkoły, jak zawsze, prawym wejściem. Od samego progu czuła na sobie dziwne spojrzenia wszystkich uczniów. Można powiedzieć, że nigdy się od niech nie uwalniała. Zawsze wyglądała okropnie. Wielkie bryle za dwieście funtów zakrywały całą jej twarz, przez co niebieskie oczy automatycznie się zmniejszały. Czuła jak wszystkie dziewczyny zerkają na koszulę na długi rękaw, która miała zapięte guziki pod samą szyję. Chłopcy odwracali wzrok widząc na jej ciele brązową spódnicę, która sięgała do kostek. Gregory bardzo dbał o to aby nikt się nigdy nią nie zainteresował. Uważała, że z takim wyglądem naprawdę nie miałam na co liczyć. Odstraszała wszystkich, nawet małe dzieci. Czuła, że dzisiaj było trochę inaczej, przyzwyczaiła się, że ludzie zerkali na jej okropne ciuchy, ale jeszcze nie było tak, że bezczelnie się gapili. Wiedziała doskonale co było tego powodem. Harry. Poczuła smutek, niby była przyzwyczajona do głupich tekstów skierowanych w swoją stronę, ale nadal te słowa bolały. Wciąż błądząc w swoich myślach nie zauważyła, że na kogoś wpadła. Siła uderzenia była dość spora, więc Kathleen upadła na podłogę. Podniosła wzrok i ujrzała znienawidzoną przeze siebie osobę. Harry Styles uśmiechał się kpiąco w jej stronę. Poprawiła swoje okulary na nosie i podpierając się prawą dłonią wstała z podłogi. Spódnica leciutko się rozerwała z prawej strony. Pomyślała, że to cudownie, w końcu mogła ją wyrzucić. Nienawidziła jej. Harry podszedł bliżej, nie rozumiała o co mogło mu chodzić. Położył dłonie na jej ramionach i odsunął drobne ciało blondynki na ich długość. Stała zszokowana, trzymał ją za jej cholerne ramiona, a następnie od siebie oddalił. To po cholerę się w ogóle zbliżał?
     — Wielkie bryle na nosie, obrzydliwe ciuchy, brak jakiegokolwiek dbania o siebie. Do tego wyglądasz jak jakaś pieprzona piętnastolatka, a nie dorosła kobieta. Jesteś niczym, rozumiesz? Jesteś ohydna i prawdopodobnie po tym jak przestanę cię dotykać, to będę musiał iść umyć ręce, wiesz? zaszydził ze niej, zabolało, ale nie chciała dać po sobie tego poznać. Dziewczyna uderzyła w jego dłoń, więc ją zabrał. Podniosła odważnie głowę do góry. Mimo że w oczach miała łzy, to nadal nie spuszczała oczu ze Stylesa. Chyba się zdziwił. Rzuciła mu nieme wyzwanie, chciała w końcu wybuchnąć i dać upust wściekłości. Chłopak nagle odzyskał uśmiech na twarzy, patrząc na coś, lub kogoś kto stał za moimi plecami. Otworzył usta aby coś powiedzieć, a wszyscy zgromadzeni, którzy się im przyglądali wstrzymali oddech. W tym Kathleen.
     — Jesteście z nim dla siebie idealni, obydwoje tak samo beznadziejni. Tylko spójrz, Nawiedzona, już trzeci dzień z rzędu pojawił się w tych samych spodniach, a tę koszulkę nosi co najmniej trzy razy w tygodniu. Skóra na jego ramionach ma z cztery lata, a jego buty stara mu kupiła w jakimś chińskim sklepie. Jesteście dokładnie tak samo beznadziejni uśmiechnął się fałszywie w stronę blondynki, a ona wpatrywała się w Zayna, który był wściekły, ale jego oczy mówiły coś jeszcze. Ból jaki zadał mu Harry musiał być wielki, bo chłopak złapał za włosy i pociągnął je. Może nie znała się zbytnio na takich sytuacjach, ale gdyby to był film, to Harry dostałby w pysk. Styles musiał uderzyć w czuły punkt Malika. Katheleen nie mogła patrzeć jak trudno mu sobie z tym poradzić. Znowu wróciła wzrokiem w stronę Stylesa, który śmiał się do rozpuku wraz z resztą szkoły. Oboje zostali upokorzeni, ale blondynka nie chciała tak tego zostawić. Zanim jej mózg zdążył to zarejestrować, jej dłoń odbiła się z wielkim plaskiem na policzku Harry'ego. Ręka zaczęła jej pulsować, ale było warto widząc zszokowany wzrok wszystkich zgromadzonych. Odwróciła się w stronę Zayna, który stał z otwartą buzią, a zaraz potem na jego twarzy pojawił się zawadiacki uśmiech. Odwzajemniła go, czuła się dużo mocniejsza. A wyraźna ulga i aprobata w oczach Malika dała jej pewność, że zrobiła dobrze. 

~*~
Bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie tego opowiadania! Mam nadzieję, że będzie was coraz więcej!  

Pytanie do Was!!
1)Podoba wam się ta historia? :)
2)Czy zwiększyć lub zmniejszyć czcionkę?

15 komentarzy:

  1. 1. Jest cudowna , a to dopiero początek! Rozdział bardzo mi się podoba ;)
    2. Jest okej, ale nie pogardzę jak zwiększysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest ekstra :)
    Ale trochę go mało. Myślę że jakbyś napisała dłuższy rozdział ciekawiej by się czytało i było więcej akcji :)
    Czekam na następny
    xxx

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny ������

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział! Nie mogę się doczekać następnego! Pozdrawiam i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż sobie wzdychłam na koniec , genialny rozdział chce już kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział :)
    1.historia jest super, bardzo ciekawa, mi się strasznie podoba,na pewno będę z tobą do końca tego fanfiction :)
    2.czcionka raczej jest dobra,czyta się okej,ale możesz ja troszkę zwiększyć :)
    Jej mama jest dziwna i ja uderzyła ,jak może mama uderzyć swoje własne dziecko :/
    Głupi Harry się z nich nasmiewal, ale bardzo dobrze ze dostał od niej plaskacza xd
    Życze weny i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg! To jest cudo! Z "cnotki niewydymki" będzie z niej bóstwo! Ja to wiem!
    Jak byłabym Malik'iem odgryzłabym się Hazz'ie. No ale cóż.
    Historia świetna, bez zarzutów. Brak jakichkolwiek błędów ode mnie :D
    Ja czytam na tel, więc mi obojętne :*
    Pozdrawiam :)
    /Nikita

    OdpowiedzUsuń
  8. 1. Historia bardzo ciekawa, odróżniająca się od reszty. Rozdziały mogły by być trochę dłuższe.
    2. Czcionka dobra ale możesz poszerzyć pasek tekstu. Trochę za wąski i źle sie czyta co sekundę przechodząc z linijki do linijki :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. historia bardzo mi się podoba ;) zupełnie inna niż wszystko co do tej pory czytałam ;) masz bardzo fajny styl, przyjemnie się czyta i jestem za poszerzeniem paska tekstu ;)
    mam nadzieję, że szybko napiszesz kolejny jestem ciekawa co wydarzy się dalej ;)
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z Maurycja Pagońska. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniały rozdział ♥♥
    Czekam na następny! Zobaczymy, jak to się potoczy :)
    Tylko ta matka jest chora...
    Pozdrawiam Clauduśka Duśka xx.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że to opowiadanie naprawdę wyróżnia się na tle innych. Jeśli dalej utrzymasz stałe tempo pisania, być może zyskasz nowego obserwatora <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej! Mam nadzieję, że się nie obrazisz, że komentuję tak w środku historii :D Zdecydowanie będę czytać dalej, chciałam jednak od razu napisać swoje odczucia, bo później się pomieszają. Odpowiadając na pierwsze pytanie, historia jest naprawdę wspaniała. Niby zwykła opowieść dziewczyny ze "zbyt dobrego" domu, znienawidzonej przez kolegów i koleżanki, a jednak nadałaś jej coś innego, swojego, dzięki czemu zdecydowanie nie nudzisz. Kończąc prolog miałam ochotę od razu przejść do pierwszego rozdziału, a teraz po pierwszym przerwa na komentarz aż boli, bo jestem ciekawa, co dalej. Kath ma naprawdę fatalne życie. Nie wiem, czy udałoby mi się wytrzymać w takim wariatkowie 18 lat, za co szczerze podziwiam. Te ubrania i wizyty u ginekologa? Że przesada, to mało powiedziane, ale cóż, wariatów na świecie nie brakuje. Intrygujące, że jej rodzice myślą, że robią coś dobrego i normalnego. Na początku myślałam, że jedyne uczucia jakie wzbudzi bohaterka to litość i współczucie. Ale na końcu tego rozdziału pokazała pazurki, jak każda porządna kobieta, czym zyskała moją sympatię (nie wspominając o malikowej sympatii). Z drugiej strony, teraz doprawdy współczuję jej x2 albo x4. Narobić sobie bagna u takiej szkolnej szychy - może szykować się na wojnę, zdaje się.
    Ogólnie mówiąc, cieszę się, że znalazłam Twój blog w jakimś katalogu. Długo szukałam czegoś, co mnie zainteresuje, czegoś niebanalnego. Twoja historia ma ręce i nogi i to ogromny plus. Dlatego od razu zabieram się za kolejną część. Wspomnę tylko, że w całym rozdziale po przeprawieniu z 1 os na 3 jest tylko jeden dość rażący błąd, w zdaniu: "Chłopak nagle odzyskał uśmiech na twarzy, patrząc na coś, lub kogoś kto stał za moimi plecami." myślę o wyrazie "moimi".
    Pozdrawiam! :)
    PS: Gdybyś kiedyś miała ochotę zajrzeć, serdecznie zapraszam:
    http://niewolnicy-uczuc.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. O rety, to było boskie!
    Fajnie że po tym prologu wytłumaczyłaś dokładniej sytuację Kathleen. A ta akcja w szkole była po prostu wspaniała. Po wyobrażeniu sobie kogoś na kształt Kathleen, uderzającą w twarz Stylesa, Jego zdziwienie i uśmiech Malika... Pisząc ten komentarz, nadal się śmieję. Nie robisz niepotrzebnych przedłużeń, powoli coś się dzieje. Nie mogę się doczekać, aż całkiem się rozkręcisz.

    OdpowiedzUsuń
  15. 1 jest zajebiaste
    2 na moim telefonie czcionka jest okej

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! To bardzo motywuje i szczególnie kocham czytelników, którzy wyrażają swoja opinię na temat mojej pracy :)