13 kwi 2015

Rozdział IV

   Ważne info!!
Nie wiem jak z następnym rozdziałem, bo teraz mam egzaminy, a potem bierzmowanie!

Przepraszam, ale nie mam siły tego sprawdzać.

 ~*~

    Kath czuła się jednocześnie smutna i szczęśliwa. Nie rozumiała jak ktoś mógł zrobić im takie świństwo z tymi obrazkami, ale z drugiej strony cieszyła się z tej bliskości Malika. Dla niej było to kompletnie nowe i niezwykle ważne. Czuła, że z dnia na dzień Zayn podoba jej się coraz bardziej. Jego czarne jak węgiel włosy, brązowe jak czekolada oczy. Chyba to kochała najbardziej, nie licząc skrawka jego charakteru, który zdążyła poznać. Wystarczył mały kawałek, aby Zayn Malik zawrócił jej w głowie. Odkąd blondynka wróciła ze szkoły, to ciągle zastanawiała się co zrobić. Co zrobić, a by zdobyć czarnowłosego. Chciała go, przynajmniej tak się jej wydawało. Siedząc na swoim łóżku coś wpadło jej do głowy.


Od czego jest internet?"

    Włączyła komputer, a następnie zwinnymi, drobnymi palcami wpisała w wyszukiwarce:

Jak poderwać faceta?" Prawie automatycznie wyskoczyły jej odpowiednie strony. Kathleen przeglądała je ze zmarszczonym czołem. Po kilku minutach znalazła coś, co ją zainteresowało. Blog, na który weszła miał mnóstwo wyświetleń i wiele pozytywnych komentarzy. Kath z uśmiechem na ustach czytała tam zawarte rady. Sporo dotyczyło jednego - Bądź sobą. Ubieraj to, co lubisz" Wtedy Kath poczuła, że łzy napływają jej do oczu. Nie mogła być sobą, jeszcze nie miała swojego stylu. Czuła się strasznie upokorzona, ale po jakichś kilku minutach czytała dalej. Był zdeterminowana, wydawało jej się, że czarnowłosy jest tego warty. I, cholera, zauroczyła się w nim. Uwielbiała jak lekko marszczył nos kiedy z nią rozmawiał, chociaż nie było ku temu wiele okazji. Uwielbiała jak posyłał jej uśmiech, ten szeroki, piękny uśmiech. Uwielbiała jak jego ręce znajdowały się na jej talii, wtedy czuła, że jest w odpowiednim miejscu. Uwielbiała kiedy ją przytulał, chciała tam zostać do końca życia i móc wąchać zapach jego cudownych perfum. Kathleen uwielbiała te rzeczy, a jeszcze bardziej lubiła kiedy po prostu z nią rozmawiał, a jego wzrok nie wyrażał pogardy. Nie, to zdecydowanie kochała. Kochała kiedy jej nie oceniał.
    Po dwóch godzinach ciągłego czytania różnych portali, forów i blogów w końcu wyłączyła komputer. Od nadmiaru informacji bolała ją głowa, ale powoli układała sobie plan działania. Lekko się uśmiechnęła, chociaż bała się. Cholernie się bała, że coś pójdzie nie tak.


    Kathleen nigdy nie czuła się tak zdenerwowana jak dzisiejszego dnia. Żołądek nieprzyjemnie jej się zaciskał. Nie zjadła śniadania, bo czuła, że nie da rady nic przełknąć. Dłonie jej się trzęsły, a głowę zaprzątały ponure myśli. Zawsze możesz się wycofać - powtarzała sobie w myślach jak mantrę. Ale w głębi duszy ona wcale nie chciała rezygnować. Uważała, że człowiek, który nawet nie próbuje, to nigdy nie osiągnie celu. Problem w tym, że Kath chciała próbować, ale strasznie się bała. Wchodząc do szkoły czuła się obserwowana. Jak zawsze z resztą. Na sobie miała naprawdę ohydne, szerokie spodnie w kolorze zgniłej zieleni i za dużą, grafitową bluzę. Tego dnia postanowiła związać swoje blond włosy w wysokiego kucyka. I - mówiąc szczerze - wyglądała okropnie. A to, że nie była zbyt atrakcyjna jeszcze bardziej zaniżało jej morale.

    Nie widziała Zayna przez kilka najbliższych przerw, ale kiedy dziewczyna szła ku swojej szafce, w czasie lunchu, to Malik zauważył ją. Podbiegł do niej i powitał ją szerokim uśmiechem, tak charakterystycznym dla niego. Kath nie mogła zareagować inaczej, odwzajemniła szczery uśmiech. Na korytarzu nie było zbyt wielu gapiów, w końcu był lunch i wszyscy siedzieli w stołówce. Żołądek jej się zacisnął kiedy myślała o realizacji swojego planu.
    — Cześć Leen powiedział wesoło chłopak, dziewczyna uniosła jedną brew do góry. Leen? Nigdy nikt nie nadawał jej zdrobnienia. Bardzo jej się to podobało.
    — No cześć Zayn próbowała mówić zalotnie. Nie wiedziała, że w jej przypadku brzmi to dość komicznie. Ale Zayn nie zwrócił na to większej uwagi, uznał, że dziewczyna może być chora i stąd jej dziwny głos. Kathleen natomiast była dość dumna z tego co wypowiedziała. Według niej brzmiało to świetnie, dlatego nabrała odwagi na następny krok. Podeszła krok bliżej zdezorientowanego Malika, który uważnie spoglądał na jej poczynania. Kathleen spojrzała chłopakowi w oczy. Następnie ułożyła drobną dłoń na jego ramieniu i delikatnie jeździła nią w górę i w dół. Patrząc mu prosto w czekoladowe oczy powiedziała:
    — Jesteś cholernie przystojny, Zayn poczuła się dumna. Zrobiła to, powiedziała. Na koniec przygryzła wargę, bo przeczytała, ze to działa na facetów. Natomiast Malik był bardzo zdezorientowany, ale po chwili - według niego - zrozumiał. Zaśmiał się lekko, a Kathleen opuściła ta cząstka pewności siebie. Czuła, że zaraz zwymiotuje. Jeszcze nigdy nie czuła się tak upokorzona. Nic się z tym nie równało. Chciała odejść kiedy Zayn złapał ją za dłoń. W jego oczach błyszczało rozbawienie. Kathleen czuła, że się zarumieniła. A ona nigdy się nie rumieniła. Nigdy, naprawdę nigdy, aż do teraz.
    — Świetne przedstawienie, Leen blondynka czuła jak jej świat się rozpada. Powinnaś zostać aktorką, bardzo dobrze zagrałaś większość lasek z naszej szkoły. Pokazałaś, że one mają naprawdę tragiczny sposób podrywu  i znów się zaśmiał. Dziewczyna zachichotała niezręcznie. Cieszyła się, że nie uważał jej za kompletną idiotę. Dziękowała Bogu, że Zayn potraktował to jako żart. Ale coś bardzo ją zasmuciło. Malik stwierdził, że jej podryw był tragiczny, więc uważała, że nie ma u niego żadnych szans.
    — Taaaa, strasznie nie lubię tych dziewczyn bąknęła cicho, spuszczając głowę. Zayn znowu się zaśmiał i zarzucił swoją rękę na jej ramiona. Kathleen serce zabiło szalonym rytmem. Dla niego nic nieznaczący gest wywołał w niej niemal palpitacje serca.
    — Co powiesz na wspólny lunch, aktoreczko? zapytał z nadal obecnym rozbawieniem. Dziewczyna westchnęła ciężko, bardzo chciałaby zjeść z nim lunch. Ale nie mogła jadać w szkole. Zawsze miała coś do jedzenie przygotowanego przez ich gosposię, a ona mogła jeść tylko o właściwej porze. Kolejny chory wymysł jej matki. Zayn widząc, że posmutniała od razu przypomniał sobie coś. Mówiła mu o tym, że nie jada w szkole. Malik uderzył się mentalnie w czoło.
    — W porządku, to co powiesz na kawę? Znam tu, niedaleko miejsce gdzie serwują naprawdę świetne latte uśmiechnął się do niej szeroko, a ona odwzajemniła jej gest. Chciała się zgodzić. Naprawdę chciała się zgodzić, mimo że nienawidziła kawy. Dla niego, żeby mogli sobie porozmawiać, ale jak zwykle coś się schrzaniło. Kathleen zauważyła, że zza rogu wyszedł jej nauczyciel francuskiego, wielki przydupas jej ojca. Dziewczyna szybko zrzuciła ramię Malika, licząc, że mężczyzna tego nie widział. Wiedziała, że jej ojciec darowałby jej tego. Zayn był bardzo zdezorientowany kiedy Leen zareagowała tak gwałtownie. Odwrócił się i zauważył belfra z posępną miną. Chciał powiedzieć coś do swojej znajomej, ale zorientował się, że już się ulotniła. Nie rozumiał tego, ale widząc pogardliwy wzrok nauczyciela, to od razu zrozumiał. Westchnął ciężko i udał się w kierunku stołówki.

    Kathleen skrupulatnie przeliczyła swoje oszczędności ze skarbonki. Nie dostawała ich wiele, bo rodzice jak zawsze byli przewrażliwieni. Ale udało jej się zebrać dużo oszczędności. Z resztą, czasami byli bogaci, a innym razem trochę mniej. Jej matka nie pracowała, a ojciec był dyrektorem dobrego collegu. Jego pensja nie wystarczyłaby na zakup takiego domu i na taki standard życia, ale dziadek Kathleen zostawił po sobie kilkadziesiąt tysięcy funtów spadku. Gregory Needle zainwestował znaczną część na giełdzie, przez co rodzina Needle czasami była bajecznie bogata.* Okazało się, że posiada trzysta funtów. Była to kwota, która pozwoliłaby jej kupić kilka normalnych rzeczy. Kathleen nerwowo spojrzała na zegarek, już drugi dzień z kolei jej mamy nie było w domu, kiedy przyszła ze szkoły. Było to podejrzane, ale dziewczyna nie przejmowała się tym. Obliczyła, że do przyjazdu jej ojca z pracy została godzina. Zabrała pieniądze i wyszła z pokoju. Na szczęście nie natknęła się na Stellę ani Manfreda, który zajmował się grabieniem liści na tyłach domu.                   

     Wcześniejsza zamówiona przez nią taksówka czekała kilkanaście metrów dalej. Podbiegła tam szybko żeby nikt jej nie zauważył. Podała kierowcy odpowiedni adres. Chciała kupić możliwie jak najwięcej rzeczy, może nie najlepszych jakościowo, ale zawsze wyglądałaby lepiej. Po kilkunastu minutach znalazła się u celu, czyli ulicy handlowej dla tych  średnio zamożnych. Wysiadła ówcześnie płacąc miłemu, starszemu panu. Rozejrzała się po wystawach, większość była zadbana, więc ruszyła ku tej najmilszej dla oka. Kiedy weszła do sklepu, jak zwykle, poczuła wzrok każdego na sobie. Starała się tym nie przejmować, ale nie wiedziała od czego miała zacząć. Było tam pełno ciuchów. Podeszła niepewnie do pierwszych wieszaków i zaczęła je przesuwać. Uniosła wzrok kiedy usłyszała śmiech ekspedientek. Kobiety nic sobie z tego nie robiły, że Kathleen na nie patrzy. Blondynce zrobiło się strasznie przykro, ale próbowała tego nie pokazywać. Dziewczyna była niezdecydowana, tak zatraciła się w przeglądaniu ciuchów, że nie zauważyła pewnej rudowłosej osóbki, która stanęła tuż obok niej. Była szczupła i świetnie się ubierała przynajmniej tak uważała Kathleen. Blondynka speszyła się lekko na towarzystwo nieznajomej. Jednak ta uśmiechnęła się szeroko w jej kierunku.
  — Nie przejmuj się tymi sukami. Pomóc ci? Boże, pięknie będzie ci w fioletowym pisnęła cicho. Kathleen zauważyła, że rudowłosa jest bardzo żywiołowa, ale - o dziwo - nie przeszkadzało jej to.
    — Je..jestem Kathleen blondynka powiedziała cicho do rudowłosej, która przerzucała z zapałem wieszaki z ubraniami.
    — Ja jestem Dolores, ale mów mi Res powiedziała z uśmiechem. Potrzebujesz modowej porady? zapytała lekko speszoną Kath.
    — Właściwie to tak. Chcę ubrać się normalnie, ale nie mam pojęcia od czego zacząć Kathleen posłała jej niezręczny uśmiech. Res pociągnęła ją za rękę w inną stronę.
    — Pozwól, że ci pomogę. Bardzo interesuję się modą i to będzie dla mnie przyjemność. Podstawowe pytanie: ile masz kasy? bardzo szybko mówiła, tak szybko, że blondynka ledwo ją rozumiała.
    — Trzysta funtów - odpowiedziała Kath. Res aż zabłyszczały oczy z podniecenia. 
    — Mam rozumieć, że kosmetyki i buty też wchodzą w twoje zakupy? 
    — Taa..taak
    — No to świetnie, pomogę ci ze wszystkim powiedziawszy to rzuciła się w wir ubrań. Kathleen stała tylko z boku, przypominając żywiołowej dziewczynie, że jej ubrania nie mogą być wyzywające.

    Po kilku godzinach Kathleen wróciła ze sklepów tak szczęśliwa, że prawie unosiła się nad ziemią. Kupiła sobie kilka par spodni, bluz, koszulek, bluzek i butów. Było tego bardzo dużo. Res pomogła jej w wyborze kosmetyków i krótko poinstruowała co z nimi robić. Blondynka była tak zadowolona, że nawet rodzicie nie mogli popsuć jej humoru. Ale póki co, nie musiała się nimi martwić. Wielkie było jej zaskoczenie, kiery wróciwszy do domu ich nie zastała. Stella pomogła jej zanieść wszystkie torby do jej pokoju. Wchodząc po prostu się do niej uśmiechnęła. Dało to jej siłę. Kathleen zrobiła duży krok w swoim życiu. Zaczęła się buntować, robić coś w kierunku normalności. Ku życiu, które kiedyś miała, ale straciła. Chciała pokazać rodzicom, że może się ubierać normalnie i niewyzywająco. Nie mogła się doczekać zdziwionych spojrzeń tych ludzi. Nie mogła się doczekać spojrzenia Zayna.



    Zayn siedział w małej kuchni wraz ze swoją siostrą i z zawziętością próbował wytłumaczyć jej zadanie, którego nie potrafiła rozwiązać. Choć matematyka nigdy nie była jego najmocniejszą stroną, to prawie nie miewał z nią problemów. Taki był już jego urok. Alia trochę różniła się od Zayna. Miała problemy z nauką, ale jej starszy brat zawsze przychodził jej z pomocą. Siedemnastoletnia Alia była mu wdzięczna za wszystko co robił dla ich rodziny, za to jaki był i jak się poświęcał. Kiedy myślała nad trudnym równaniem, które miała rozwiązać, to zdarzyło się to, czego Zayn się obawiał. Obydwoje usłyszeli dźwięk, tak jakby coś uderzyło o drzwi. Alia popatrzyła na brata ze smutkiem w oczach, a chłopak zacisnął powieki i wziął kilka oddechów. Później odszedł od stołu i udał się do korytarza. Otworzył drewniane drzwi i zobaczył coś, czego nienawidził. Jego ojciec znów leżał pijany na wycieraczce. 


*(Nie znam się na tym za bardzo, za nieścisłości przepraszam) :D

 
~*~
 
Zmieniłam imiona rodziny Zayna, ponieważ nie chcę ich jakoś w ten sposób obrazić. Dla ścisłości : Zayn w tym opowiadaniu ma tylko siostrę jedną siostrę - Alię. 

Takie małe pytanko:
1) Chcecie Res w opowiadaniu, bo w sumie jej postać to był czysty spontan i w trakcie pisania ją po prostu wrzuciłam :D

Podobał wam się? Mam nadzieję, że tak! Zostawcie komentarz! :D

8 komentarzy:

  1. No oczywiscie ze sie podobal! :D Swietny rozdzial :3 jeeejciu juz nie moge sie doczekac kolejnego ^^ ahaa i sadze ze Res moglaby juz zostac w opowiadaniu. Fajnie by bylo gdyby Kath miala jakas przyjaciolke :D tak wgl to zycze Ci powodzenia na egzaminach, napewno dasz sb rade :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że chcę ;) Rozdział jest świetny ^^ Nie mg się doczekać nn :) Rozumiem, też mam testy, a bierzmo dopiero 20 maja ;/ Powodzenia ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia na egzaminach! Na pewno dobrze ci pójdzie! ;)
    Rozdział jest świetny ;) i cieszę się, że wprowadziłaś postać Res. Czasami takie spontany są fajne - ten na pewno ci się udał ;) i chciałabym, żeby ona została.
    Jeszcze raz powodzenia!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział cudny :)
    Nareszcie Kathleen kupiła sobie normalne ubrania. Jestem z niej dumna xd Ta Res wydaje się fajna. Dobrze by było jakby jeszcze kiedyś się spotkały. A Zayn jak zwykle mega kochany :)
    Czekam na następny i powodzenia na egzaminach
    xxx

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju! Zakochałam się w tym opowiadaniu <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu cudo *.*
    Oczywiście ze chce Res,już ja polubilam :)
    Ciekawi mnie co powie Zayn jak zobaczy inna Kathleen xd
    Ciekawi mnie czy jej rodzice puszcza Kath tak do szkoły xx sa naprawdę bardzo wymagający? Nie wiem jak nazwać ta cechę xd
    Jego ojciec napity ,po prostu super ,mam nadzieje ze nie będzie az tak źle xd
    Ja tez pisze egzaminy ,POWODZENIA <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa jestem czy zostawiłaś Res w opowiadaniu, czy nie. Osobiście podoba mi się jej postać, a Kath zdecydowanie przydałaby się koleżanka, która od czasu do czasu posłużyłaby jej radą. Dobrze, że zrobiła krok do przodu; może dzięki temu następny podryw będzie bardziej udany. Btw, wreszcie dowiedzieliśmy się czegoś o rodzinie Zayna! Niestety, ale to raczej nic pozytywnego. Biedny Malik, w szkole problemy, w domu problemy, zero spokoju. Dobrze, ze mają siebie nawzajem z siostrą. Alia - dość ciekawe imię. Podoba mi się. Historia pomału się rozkręca.Tak na marginesie, zdjęcie Malika na szablonie - nieziemskie :3
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział. Chciałam zaskoczenia, to je mam.. Super, że Leen (chyba bardziej podoba mi się ten skrót Jej imienia) wreszcie coś ze sobą zrobiła. No i najwidoczniej znalazła przyjaciółkę. Szkoda mi tylko Zayna. Leen dzięki niemu chce być normalna. Za to Zayn był jako tako bezpieczny przy Hazzie, teraz ma problemy z ludźmi ze szkoły, a już wcześniej miał problemy w domu... No ale trzeba być optymistą. Lecę czytać następny rozdział i mam nadzieję, że dobrze Ci poszło na testach :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! To bardzo motywuje i szczególnie kocham czytelników, którzy wyrażają swoja opinię na temat mojej pracy :)