9 maj 2015

Rozdział VI


    Piszę dalej! :D
Przepraszam, że tak długo czekaliście!
Niesprawdzony :c
Dla gwiazdy, która ..... ^^

~*~
    Kathleen czuła się oszołomiona. Już w samochodzie jej ojciec na nią krzyczał. Była na to przygotowana. Nie mogła uwierzyć jak mógł potraktować tak Zayna, który nic nie zrobił. Po prostu z nią rozmawiał, jako jedyny w szkole. Kath uważała, że jej rodzice powinni się z tego powodu cieszyć, ale ich uprzedzenia były nie z tej planety. Co zdziwiło Kathleen? Reakcja jej matki. Kobieta była tylko trochę zła o Malika, ale za to pochwaliła ubiór dziewczyny. Rozpętała się prawdziwa burza między jej rodzicami, ale ona nie zwracała na to uwagi i po prostu poszła do pokoju.
    Blondynka nie zrezygnowała i po weekendzie spędzonym na uczeniu się do testu z historii, ubrała się w nowe, zakazane ubrania. Tego dnia nad wielką metropolią rozpościerały się burzowe chmury, więc Kathleen ubrała się dość ciepło. Nie miała ochoty zmoknąć, bo nienawidziła deszczu. Mogło się to wydawać dziwne, bo mieszkała w Londynie i powinna się do tego przyzwyczaić, ale tak nie było.
   Śniadanie jedli w ciszy, Gregory Needle patrzył nieprzychylnie w stronę żony i córki. Nie podobało mu się, że żona aprobuje jej nowy wygląd. Podobnie wyglądało to w czasie drogi do szkoły. Cisza.
    Kathleen poczuła się szczęśliwa, idąc przez szkolny korytarz. Chciała jak najszybciej zobaczyć Zayna. Wyobrażała sobie jak stoi obok jej szafki, zupełnie jak tamtego dnia. Nawet o tym śniła i miała ogromną nadzieję, że to był sen proroczy. Niestety, pomyliła się. Poczuła wielki smutek, kiedy obok jej szafki nie zastała nikogo. Zdjęła płaszcz i włożyła go do szafki, a następnie wyjęła książkę od biologi. Przez chwilę wydawało jej się, że zauważyła Zayna w tłumie uczniów, ale po kilku sekundach okazało się, że to wcale nie był on. Zrezygnowana i zniechęcona udała się na lekcję, na której wcale nie chciała być.
    Leen średnio lubiła biologię. Nigdy nie była z niej orłem, pewne rzeczy nie przychodziły jej łatwo, ale nadrabiała to systematyczną pracą. Jednak były przedmioty, na które chętnie chodziła, była to historia, język angielski i literatura. Zazwyczaj szybko to łapała i bardzo rzadko miewała problemy z materiałem. Nie była tak utalentowana jak jej sympatia. Zayn prawie nigdy nie miał problemów z czymkolwiek. Sporo się uczył, ale to tylko dlatego, że to lubił. Ciekawił go świat i ludzki umysł. Miał zapał do nauki i dlatego Kathleen tak bardzo się bała, że już nigdy nie porozmawiają. Nie chciała, aby stracił świadectwo, ale świadomość, że już nigdy z nim nie zamieni z nim choćby słowa była dla niej druzgocąca. Mimo że nie znali się długo, to coś między nimi ruszyło. Kath nie wiedziała tylko co. Niby naczytała się romansów, ale nie odczuwała tego, co tamte bohaterki. Czuła to mocniej, żywiej, prawdziwiej. Niektórzy mogliby jej zarzucić, że to za szybko, ale Leen nigdy nie zastanawiała się nad uczuciami. Po prostu je wyrażała, może nie zawsze kończyło się to dobrze, ale za to była szczera.
    Niebieskooka Kathleen Needle długo toczyła walkę z myślami, ale wyszło jej to na dobre. Postanowiła, że nie da Zaynowi się unikać, nie chciała, aby tak jak do tej pory, po prostu ją ignorowł na szkolnym korytarzu. Zauważyła to na jednej z przerw, siedząc na ławce. Malik ją zauważył i przez dłuższą chwilę się w nią wpatrywał, a zaraz potem odwrócił się na pięcie i poszedł w innym kierunku. Chyba nie wiedział, że Kath bywała uparta i lubiła stawiać na swoim. Kiedy tylko zaczęła się kolejna przerwa, to Leen zaczęła szukać Zayna. Zajęło jej to trochę czasu, ale w końcu zauważyła go jak czyta książkę na końcu korytarza. Znalazła w tym swoją szansę, ponieważ Styles był chory, a bez niego nikt im w szkole nie dokuczał. Oczywiście, przemiana Kathleen nie przeszła obojętnie wsród uczniów, ale blondynka doszła do wniosku, że ludzie gadali, gadają i będą gadać. Niezależnie od tego co zrobimy.
    Podeszła dość szybko, bo chciała zdążyć jeszcze przed końcem lekcji. Niektórzy oglądali się za nią, aby powiedzieć jakiś nieprzyjemny komentarz, ale przyzwyczajona do tego dziewczyna nie zwracała na to większej uwagi. Zayn był zaczytany, więc późno zorientował się, że ma towarzystwo. Niechętnie podniósł wzrok, a widok Kathleen wywołał ścisk jego żołądka. Od wczorajszego wieczora zastanawiał się co ma zrobić, ale nie wymyślił nic sensownego. Szybkim ruchem ręki zamknął powieść i zaproponował blondynce, aby obok niego usiadła. Kathleen bardzo chętnie przystała na tę propozycję, nie wiedziała co czeka ją jutro, więc wolała chwytać chwilę. Przez jakiś czas żadne z nich się nie odzywało w końcu Kath się przełamała i zaczęła rozmowę:
    — Przepraszam za mojego ojca, Zayn. Zaufaj mi, że nie wierzę w żadne jego słowo i jestem po twojej stronie powiedziała trochę nieśmiało, ale widząc najpierw zaskoczenie, a potem iskierki radości w oczach Malika, to uspokoiła się momentalnie. Chłopak nie mógł powstrzymać uśmiechu, który wypływał na jego twarz. Był pod wrażeniem charakteru tej dziewczyny. Nie zwracała uwagi na kąśliwe komentarze jej ojca wobec Zayna, zdawało się, że nie interesowało ją to, że jest z biednej rodziny. Malik naprawdę zauważał w niej wartościową dziewczynę, a nie puste lalki. Kathleen miała w sobie bezpośredniość, ale przy tym trochę się wstydziła. Chłopakowi imponowało, że jest odważna i bardzo lubił tę stronę jej charakteru.
    — Bardzo się z tego cieszę, Leen. Ale myślę, że powinniśmy porozmawiać gdzie indziej niż na szkolnym korytarzu. Tu ściany mają uszy, a ja chciałbym móc rozmawiać z tobą bez zahamowań. Co powiesz na kawę i spacer? nie rozumiał dlaczego, ale jego głos lekko się trząsł kiedy mówił te słowa. Melodyjny śmiech blondynki wydawał się nie najlepszą prognozą na ich wspólny wypad, ale Zayn się mylił. Kathleen oparła się lekko na jego ramieniu i westchnęła. Malik poczuł się okropnie zestresowany i zażenowany. Super, nawet nie umiem zaprosić dziewczyny na kawę - pomyślał i miał ochotę zapaść się pod ziemię.
    — Oh, głuptasie, oczywiście, że z tobą pójdę. Tylko musimy wyjść ze szkoły tylnym wyjściem, ponieważ zawsze wracam z ojcem zaraz po lekcjach, a dziś wrócę do domu autobusem uśmiechnęła się do Malika, a on poczuł jak ciężar opuszcza jego serce. Na to miejsce wkroczyła radość, wielka, nieopisana. Co prawda, nie cieszył go fakt, że muszą się wymknąć, ale wszystko było na dobrej drodze, aby się ułożyć. Nawet szepty, rozmowy, kichanie, prychanie, czołg, buldożer, wojsko i Barack Obama nie przeszkodzą mu w kawie z Kathleen - pomyślał i uśmiechnął się półgębkiem.  

    Szli ramie w ramię, rozmawiając ze sobą. Dopiero po kilkunastominutowym spacerku Kathleen uświadomiła sobie, że naprawdę słabo zna Londyn. Mimo że mieszkała w tym mieście od urodzenia, to nigdy nie miała okazji jakoś bliżej poznać zakątków tej wspaniałej metropolii.
   Znaleźli się w całkiem przypadkowej kawiarni, której szyld widział Zayn po drodze do szkoły. Kathleen musiała przyznać, że pomieszczenie wyglądałoby całkiem dobrze gdyby nie wściekle różowe ściany. Usiedli w kącie, aby móc w spokoju sobie porozmawiać. W tle leciała spokojna, wykonywana na gitarze melodia, która nie pasowała do wystroju kawiarni. Ale para nie zwracała uwagi na aranżację wnętrza, byli pochłonięci rozmową tak, że nawet nie zauważyli kelnerki, która chciała przyjąć ich zamówienie. Zayn zamówił sobie zwykłą, czarną kawę i w oczekiwaniu patrzył na Kathleen. Dziewczyna trochę się zamyśliła, ale kiedy się ocknęła, to lekko się zaczerwieniła. Wsadziła nos w kartę i usilnie próbowała znaleźć herbatę, ponieważ strasznie nie lubiła kawy. Westchnęła ciężko zestresowana. Odłożyła menu i podniosła wzrok na zniecierpliwioną kelnerkę.
    — Dostanę tu herbatę z mlekiem?
zapytała. Czuła jak się delikatnie rumieni.
    — Tak, oczywiście. Zaraz przyniosę Państwa zamówienie. Zapłatę należy umieścić w kasie powiedziała swoją formułkę i oddaliła się. Wredna, ruda małpa - pomyślała od razu Kathleen, ale szybko otrząsnęła się, bo przypomniała sobie z kim siedzi przy stoliku. Zayn patrzył na nią z dziwnym uśmiechem. Leen uniosła pytająco brew, a czarnowłosy zaśmiał się dźwięcznie.
    — Nie lubisz kawy? Mogłaś mi od razu powiedzieć powiedział, próbując pohamować kolejny wybuch śmiechu. Kathleen chciała udawać oburzoną i obrażoną, tak jak radzono jej w różnych poradnikach o podrywaniu facetów, ale nie udało jej się to nawet w minimalnym stopniu. Pełny uśmiech Zayna olśniewał i dziewczyna nie mogła nic na to poradzić.    
    Kiedy dostali już swoje zamówienia, to Zayn zastanawiał się o co może zapytać. Naprawdę ciekawiła go jej rodzina, ale pomyślał, że to mogłoby być dla niej zbyt drażliwym tematem, więc nie pytał o to. Do głowy przyszła mu pewna myśl.
    — Wiesz co? Mam pomysł. Moglibyśmy zagrać w grę. Mówilibyśmy na zmianę alfabet w myślach i na tę literę, na którą wypadło wymyślalibyśmy temat rozmowy lub pytanie do drugiej osoby. Czyli jak zatrzymam się na literce J, to ty pytasz mnie na przykład o jedzenie. Rozumiesz? zapytał, a Kathleen bardzo przypadł ten pomysł do gustu. Pokiwała entuzjastycznie głową na zgodę. Zayn zaśmiał się i oddał jej pierwszeństwo. Kiedy była przy literce Z, to Zayn powiedział ciche stop. 
    — Literka Z, Malik - zaśmiała się. Chłopak pomyślał chwilę.
    — Proszę, Needle.  Zwierzęta. Lubisz zwierzęta? zapytał z szerokim uśmiechem. Kathleen posmutniała na chwilę, ale szybko wróciła do swojej dawnej postawy.
    — Niestety nie mam zwierzątka, ale bardzo chciałabym mieć psa powiedziała cicho.
    — Oh, szkoda. Ja mam od niedawna psa, moja siostra przyniosła go z ulicy, bo go gdzieś znalazła. To jeszcze mały psiak, ale jest naprawdę fajny zauważył jak dla Leen oczy się zaświeciły. Czyżby aż tak chciała mieć psa? - pomyślał Zayn, uświadamiając sobie, że teraz jego kolej. Kathleen bardzo szybko przerwała jego alfabet, bo zatrzymał się przy B.
    — Biologia. Lubisz biologię, Zayn? zapytała opierając brodę na ręku, którą trzymała na stoliku. Chłopak widocznie zdziwił się jej pytaniem, ale szybko odpowiedział.
    — Tak, właściwie to bardzo ją lubię. Udzielam korepetycji. Teraz twoja kolej posłał jej szeroki uśmiech.
    — Dobra Zayn, litera P - wysłała mu zalotne spojrzenie, a on z miłą chęcią je odebrał i posłał jej oczko.
    — W takim razie przyszłość. Co chcesz robić po skończeniu collegu?
    — Jeszcze nie jestem pewna, ale myślę nad nauczycielstwem powiedziała i zamyśliła się na chwilę. Zayn patrzył na nią uważnie, kiedy usilnie nad czymś myślała, to marszczyła zabawnie nos. Chłopak uśmiechnął się do siebie, patrząc na Kathleen. Jego śmiech wywołało jej nagłe przebudzenie się. Blondynka odgarnęła delikatnie swoje blond włosy i dała mu znak, żeby zaczynał odliczać. Kathleen dość szybko mu przerwała.
    — Literka D, księżniczko.
    — Dzieci, lubisz dzieci, Zayn? zapytała, patrząc na niego uważnie. Chłopak uważnie na nią spojrzał z widocznym rozbawieniem.
    — Lubię, myślę, że z tobą mógłbym mieć nawet dziesiątkę puścił jej oczko, a Kathleen wyglądała jakby miała się zaraz rozpłynąć.

***

    Zayn odprowadził Kathleen na przystanek autobusowy. Pojazd, który miał ją odwieść
 praktycznie pod dom powinien być na miejscu za około trzy minuty. Leen stała obok Zayna rozpromieniona. Ten dzień był dla niej bardzo wyjątkowy. Spotkała się z Zaynem poza szkołą, porozmawiali ze sobą i lepiej się poznali. Blondynka miała okazję zobaczyć jakim dobrym jest człowiekiem i cieszyła się, że to on skradł jej serce. Co prawda wiedziała, że to stało się bardzo szybko. Ale nikt nie powiedział, że aby się zakochać potrzeba dłuższego czasu. Jej emocje były jak pieprzona karuzela, która się nigdy nie zatrzymywała. Leen czuła, że w końcu w jej życiu pojawiło się słońce. Cieszyła się z każdej minuty spędzonej z Malikiem, bo tylko upewniała się, że Zayn jest bardzo wartościowy. Nie wiedziała o nim wszystkiego, to normalne, ale miała poczucie, że jest cudowny, jeden na milion. Jej serce wybrało, czy dobrze? To się okaże.
    Z chwilą kiedy autobus był widoczny na horyzoncie, Zayn przyciągnął do siebie zaskoczoną Kath i mocno ją przytulił. Pojazd się zatrzymał, Leen chciała już odejść, ale Malik pocałował ja w kącik ust. Ten mały gest wywołał dreszcze u nich obu. Przysłowiowe motylki zaczęły szaleć w brzuchach. 
Mały gest, a tak wiele znaczył. 

~*~

Liczę na komentarze, kochani!

11 komentarzy:

  1. Ojejku.. byłaby z nich piękna para =D Oby tylko jej rodzice się znowu nie czepiali..
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział! :-*
    Zdziwiło mnie to że matce Kathleen spodobały się ciuchy dziewczyny. Czyżby jej mama przekona się do takiego ubioru swojej córki?
    Ale denerwuje mnie zachowanie jej ojca. Jest okropny.
    Sytuacje między Zaynem a Kathleen są naprawdę słodkie ;-), najbardziej podobała mi się ich rozmowa w kawiarni i na przystanku. Byliby idealną parą ;-)
    Mam nadzieję że szybko napiszesz kolejny, bo jestem ciekawa ci zrobią rodzice dziewczyny z tym że wróciła autobusem a nie z ojcem ;-)
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu sa tacy cudowni,ale spotyka ich tak wiele przeciwności losu :/
    Mam nadzieje ze je jakoś RAZEM pokonają i będą mogli być szczęśliwi RAZEM xD
    Super rozdział :)
    Życze weny i do następnego Kochanie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny! Świetny pomysł z tą grą i pytaniami ^^ Nie mogę się doczekać nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Awww! Taki słodki koniec. Uwielbiam tą dwójkę. Mam nadzieję, że niedługo będą razem i jej rodzice nie zaczną się wtrącać.

    OdpowiedzUsuń
  6. http://recenzowisko-blogow.blogspot.com/2015/05/32-beige-roses.html
    TWOJA RECENZJA :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki słodki *.* Wspaniały rozdział!!! Jestem za takimi scenami ;) i ten tekst o dzieciach ❤️
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Potrzebuję się z Tobą skontaktować. Mam propozycję.
    napisz do mnie na maila albo gg (lepiej to drugie)
    alicja2412@interia.pl
    49613152

    OdpowiedzUsuń
  9. Z radością informuję, że ocena Twojego bloga pojawiła się już na Internetowym Spisie! Wyrobiłam się tydzień przed czasem, dlatego wstawiam wcześniej. ;p
    Życzę Ci miłego czytania i proszę o komentarz!
    Pozdrawiam,
    Carolle
    [internetowy-spis.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  10. Ludzie gadali, gadają i będą gadać, niezależnie od tego co zrobimy.
    Nie wiedziała, co czeka ją jutro, więc wolała chwytać chwilę.
    Co prawda wiedziała, że to stało się bardzo szybko. Ale nikt nie powiedział, że aby się zakochać potrzeba dłuższego czasu.
    Nie mogę przestać czytać tych cytatów, nawet mimo to, że dwa pierwsze są dość znane. Są tak cholernie prawdziwe, że aż boli, i doskonale opisują cały rozdział. Rozmowa w kawiarni i na przystanku była urocza. Mam nadzieję, że im się uda, jednak oczywiście nie od razu... Nie może być zbyt nudno.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! To bardzo motywuje i szczególnie kocham czytelników, którzy wyrażają swoja opinię na temat mojej pracy :)