20 cze 2015

Rozdział IX

 Jeszcze raz przepraszam za długą nieobecność :)
~*~

    Kathleen ze łzami w oczach trzasnęła drzwiami od swojego pokoju. Usiadła na łóżku i rozpłakała się na dobre. Awantura sprzed kilku chwil była najgorszą, jaką przeżyła. Co prawda rodzice na razie nie spełnili swojej groźby i nie wysłali jej do klasztoru, ale i tak nie było najlepiej. Leen czuła, że jej życie powoli się rozpada. Czuła, że między nią, a Zaynem coś się tworzy. Jakaś niewidzialna nić ich połączyła, a jej rodzice chcieli to usilnie rozerwać. Kathleen nie chciała, aby cokolwiek zniszczyło relację z Zaynem. Nawet ten głupi, miesięczny szlaban na spotkania z nim jej nie zniechęcił. Na początku chciała się wymykać tak jak wcześniej, tylnymi drzwiami w szkole. Niestety, Gregory Needle zablokował tę drogę ucieczki. Ale Kathleen nie chciała się poddać. Wiedziała, że musi znaleźć jakiś inny sposób.
    Długo się wahała. Jej podły nastrój nie minął, ale Kath nie chciała długo nie odzywać się do Zayna. Wzięła telefon i wystukała wiadomość.
Do: Zayn :)

Cześć, Zayn. Nie wiem, dlaczego to piszę, ale pewnie chciałbyś wiedzieć, co się wydarzyło. Ojciec do mnie zadzwonił i musiałam szybko zbiec na dół. W domu miałam karczemną awanturę, nie było przyjemnie. Mam potworną karę.

Następnie ją wysłała. Kathleen z westchnięciem położyła się na swoim jednoosobowym łóżku. Dłuższą chwilę czekała na odpowiedź, ale nie doczekała się jej. Z powodu dość późnej pory poszła wykonać wieczorną toaletę.

    Ubrana w piżamę w świnki wróciła do pokoju, w którym panowało przyjemne ciepło. Usiadła na swoim łóżku i pocierała ręcznikiem mokre włosy, aby je trochę osuszyć. Telefon, który wcześniej pozostawiła na biurku, zabrzęczał, sygnalizując przyjście wiadomości. Kathleen była pewna, że jest od Zayna. Kilka kroków później miała urządzenie w dłoniach.

Od: Zayn

Cześć, kociaku :) Cieszę się, że mi powiedziałaś. Nie ukrywam, że jest mi z tego powodu smutno, tak bardzo chciałbym się z tobą spotkać :( Dzisiejsze popołudnie było bardzo miłe. Z pewnością bym to powtórzył. No cóż, za tydzień widzimy się w szkole :)

    Z zapartym tchem czytała jego wiadomość. To jak ją nazywał, sprawiało, że robiło jej się gorąco. Po tej wiadomości wnioskowała, że coś między nim, a nią jest. Miała uśmiech na ustach, mimo że mieli się spotkać dopiero w przyszłym tygodniu. Ale nie tylko dlatego. Była to subtelna obietnica. Zayn chciał się z nią spotykać. A przecież widział ją w najgorszym wydaniu. W tych okropnych, szerokich, zielonych spodniach, które nosiła razem z zielonym, brązowym swetrem. A mimo to polubił ją. Naprawdę ją polubił. Leen otrząsnęła się i wystukała odpowiedź.
Do: Zayn
Też chętnie powtórzyłabym to po południu. Mimo że mój towarzysz był lekko niedysponowany, hahaha.
Zdrowiej, Zayn. Jeszcze raz przepraszam, że przeze mnie masz tyle kłopotów :)

Jeszcze przez chwilę patrzyła na ekran telefonu. Potem otrzymała esemesa.

Od: Zayn

Przestań tak mówić, Kathleen. Niczego nie żałuję, a ty się nie obwiniaj. Nie, czekaj. Żałuję, że nie mogę spotkać się z tobą przez dłuższy czas :) Nie zawracaj sobie głowy i idź spać. Późno już. Dobranoc, kociaku xx

Odpisałam krótko.

Do: Zayn

Ja też tego żałuję. Dobranoc, Zayn xx
    Z uśmiechem na ustach położyła się spać. Ale przed snem myślała, sporo myślała. Szczególnie o Zaynie, o jego oczach, włosach, charakterze. Te wszystkie szczegóły składały się na niezwykłego człowieka, jakim był Zayn Malik, który niezaprzeczalnie ją oczarował. Czuła, że jest wyjątkowy. Chciała być jak najbliżej niego. Tak bardzo o tym marzyła...
 

10 dni później

Poniedziałek, 10.11.2014 r.

    Tego ranka Kathleen bardzo długo przygotowywała się do szkoły. To właśnie dzisiaj po dziesięciu dniach zobaczy Zayna, z którym przez ten cały czas wymieniała dziesiątki esemesów. Ubrała się w nowe rzeczy, które kupiła za kieszonkowe, które otrzymała. 
    Ubrana w ciemnoniebieską koszulę w kratę i jasne rurki jechała wraz z ojcem do szkoły. Przez ten cały czas, kiedy w szkole nie było Zayna strasznie się nudziła. Nie potrafiła znaleźć sobie miejsca, a czytanie jej ulubionych książek na telefonie nie sprawiało jej żadnej przyjemności. Dni ciągnęły się okropnie, a Kathleen miała wrażenie, że siedzi w szkole całą wieczność. Bardzo wyczekiwała upragnionych przerw, w czasie, których pisała z Zaynem. Ze zdziwieniem oznajmiła mu, że Styles nic do niej nie mówi. Było to dla nich szokiem. Kathleen i Zayn myśleli, że brązowowłosy nie da za wygraną. Jednak chwilowo odpuścił. Kath bała się co stanie się, kiedy znowu zacznie uprzykrzać im życie.
    Będąc już na szkolnym parkingu Kathleen szybko wyszła z samochodu. Weszła głównym wejściem i standardowo stała się obiektem obserwacji uczniów. Jednak już jej to nie przeszkadzało, no, czasami nie przeszkadzało. 
    Do szafki kierowała się niemal tanecznym krokiem. Nawet fakt, że dzisiaj miała dwa sprawdziany, nie zepsuł jej humoru. Widząc Zayna Malika stojącego obok jej szafki Kathleen uśmiechnęła się promiennie. Podbiegła i szybko go przytuliła. Chłopak syknął cicho, ale nie odrzucił blondynki. Wręcz przeciwnie, bo przyciągnął ją do uścisku. Chociaż czuł ból w żebrach, które nadal się zrastały, to wiedział, że to uczucie jest tego warte. Po chwili wypuścił z ramion blondynkę, której oczy świeciły się niczym lampki choinkowe.
    — Cześć, Zayn. Lepiej się już czujesz?
zapytała, a na jej twarzy wymalowała się troska. Nie potrafiła tego pohamować. Malik już niejednokrotnie tłumaczył jej, że wszystko jest w porządku i Kathleen nie musi się stale pytać o jego stan zdrowia. Mimo że czasami go to irytowało, to cieszył się, że ktoś jeszcze się o niego martwi. Mama i siostra otoczyły go opieką. Nawet jego ojciec nie schlał się przez dwa dni, aby móc porozmawiać w spokoju z synem. Dla Zayna znaczyło to bardzo wiele. Oczywiście wiedział, że jego tata wypił dwa lub trzy piwa, nie będąc w stanie w ogóle odstawić alkoholu, ale sam fakt, że bardzo się starał był dla czarnowłosego ważny. A teraz kiedy jeszcze jedna osoba dołączyła do tych, którzy się o niego troszczą, pomyślał, że mógłby się do tego przyzwyczaić. Do stanu rzeczy, kiedy to nie on musiał ogarniać opieką matkę, siostrę i ojca. Cieszył się, że to dawne uczucie ożyło. Uczucie bycia kochanym.
    — Kotku, przecież wiesz, że tak. Pisałem ci to jakieś tysiąc razy. Jak żebra się zrosną, to będę w pełni zdrów. Nie musisz się martwić — powiedział rozbawiony. Nie wiedział dlaczego, ale uwielbiał nazywać ją kotkiem. Może dlatego, że wtedy robiła taką spłoszoną minę? Albo dlatego że po prostu wyglądała uroczo, kiedy się zawstydzała. Żałował tylko, że się nie rumieni. Zayn zdecydowanie chciałby ją zobaczyć z różowymi wypiekami na policzkach. Kathleen poruszyła zabawnie głową, spoglądając na swoje stopy. Zayn parsknął cicho. Wyglądali jak para, która jest jeszcze w stosunku do siebie bardzo nieśmiała.

    Zayn był zły, że tak szybko odżyły plotki, jakoby on i Kathleen są parą. Oczywiście ludzi mogli sobie tak pomyśleć, bo zachowywali się tak. Ciągle trwali w uścisku, ciągle ze sobą rozmawiali i ciągle uśmiechali się do siebie jak idioci. Ale Zayn był zły, że znowu są głównym tematem w szkole. Wiedział, że Kathleen różnie znosi zaczepki w stosunku do nich. Bał się, że w końcu się załamie przez tych wszystkich idiotów. Przez głównego idiotę — Harry'ego Stylesa.
    Szukał jej w czasie lunchu. Zaczynał myśleć, że pora lanczu jest dla nich strasznie pechowa. Może dlatego, że go nie jadali jak inni uczniowie? W końcu zauważył ją na jednej z ławek. Siedziała i czytała, a w jej uszach zauważył słuchawki. Uczniowie, widząc Zayna zbystrzeli i zaczęli obserwować jego poczynania. Jedna dziewczyna w niebieskiej bluzce, idąc blisko Kathleen strąciła jej słuchawki z głowy. Kath wyglądała na wściekłą. Szybko podniosła się z miejsca i szarpnęła tamtą rudowłosą za ramię. Zaskoczona dziewczyna nie wiedziała co, ma ze sobą zrobić. Spojrzała po tłumie i widząc Harry'ego Stylesa, w którym dyskretnie się podkochiwała, powiedziała:
    — Puść mnie łazęgo. To, że masz nowe ciuszki, nie znaczy, że jesteś kimkolwiek w tej szkole.
Kilkoro uczniów wybuchło śmiechem. Nawet gdyby rudowłosa obraziła Kathleen w najbardziej dziecinny sposób, to oni i tak by się śmieli. Harry Styles uśmiechnął się do dziewczyny półgębkiem.
   Kathleen poczuła, jak w niej zawrzało. Miała dość. Codziennie była szykanowana, wyśmiewana. Nie dawała sobie już z tym rady. Kiedy Zayn był blisko niej, ona starała się na to nie reagować, ale już jej nie starczało sił. Poczuła się wykończona. Jak wiele może wytrzymać osiemnastolatka? Zayn stanął bliżej niej, ale Kathleen go nie zauważyła. Wpadła w jakąś bliżej nieokreśloną furię.
    — A ty? Myślisz, że kim jesteś? Jakąś wielką królową? Nie! Jesteś zwykłym, szarym pionkiem w grze Harry'ego Stylesa! Nic dla niego nie znaczysz! Ani ty, ani nikt inny! Wszyscy myślicie, że jak trochę się ze mnie ponabijacie, to Styles zacznie was lubić? Gówno prawda! On nikogo nie lubi, bo jest tylko bogatym, rozpieszczonym skurwysynem! krzyczała. Wszyscy byli w szoku. Prowokatorka tego całego zdarzenia wyglądała na przestraszoną. Harry przyglądał się tego całemu zdarzeniu z nieudogodnionym wyrazem twarzy. Odwrócił się na pięcie i poszedł w przeciwnym kierunku.
    Pewnie, gdyby nie Zayn Kathleen rzuciłaby się na tamtą dziewczynę, ale Malik porwał blondynkę w swoje ramiona. Chciał, żeby się uspokoiła. Wkrótce tłum się rozszedł.
    Zayn uważał, że cały plan blondynki jest szalony. Wiedział, że dziewczyna ma szlaban. Nie chciał ryzykować całkowitej utraty kontaktu z nią. Ale czy miał wybór? Patrzyła na niego błagalnie, a on nie potrafił jej odmówić. 
    Przed ostatnią lekcją poszedł do szkolnej pielęgniarki, która zwolniła go z lekcji. Malik podgadał panią Tomlinson. Kobieta była w szoku, słysząc o jego pobiciu. Zmartwiła się, że po tym wszystkim Zayn źle się poczuł. Oczywiście, czuł się świetnie. Jedynym jego problemem był niepokój o ten cały pomysł blondynki.
    Czarnowłosy wcale do domu nie poszedł. Czekał kilkadziesiąt minut dwie ulice dalej. Tymczasem Kathleen, skończywszy zajęcia, ruszyła standardowo na szkolny parking. Ojciec zawsze parkował zaraz przy wjeździe do parkingu. Zauważyła, że siedzi już w samochodzie. Jakież było jego zdziwienie, kiedy blondynka, zamiast wsiąść do auta uciekła przez bramę parkingu wprost w tłum śpieszących się ludzi.
~*~
Och ta Kath i jej głupie pomysły. Jak myślicie, będą kłopoty? :)


8 komentarzy:

  1. Na pewno będą kłopoty! Ale bez łamania zasad nie ma zabawy! To odważne z jej strony, tak po prostu uciec na oczach swojego ojca.
    Dobrze, że w końcu coś odpowiedziała na zaczepkę. Tej głupiej lasce poszło w pięty! I bardzo dobrze!
    Bardzo przyjemnie czyta się twojego bloga. Lubię tu wpadac. ;) Mam nadzieję, że podczas wakacji będziesz dodawała częściej. Zdecydowanie będę czytac ;)
    Duuuużo, duuuużo weny!!!! ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No oczywiście, że będą kłopoty. Gdyby ich nie było to już nie byliby rodzice Leen. Co do rozdziału to powiem, że jest fantastyczny. W końcu nastąpiło duże "bum" i Kathleen puściły nerwy. Podziwiam ją za tak dużą wytrzymałość, ja bym pękła szybciej. Weny życzę i czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaak... będą kłopoty..... Bardzo dobrze Kathleen! Tej rudej szmacie się należało! Nie spodziewałam się tego po Kath.. Oczywiście jestem mile zaskoczona :)
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Będą, będą pewnie xd Rozdział jest świetny, czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Boze super, po prostu brak słów, nie wiem co mam napisać , to jest extra , życzę weny i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kłopoty będą na 100%
    Ale chyba warto,spędzić czas z Zaynem
    Przecież oni siebie uwielbiają :)
    Leen wspaniale dogadala tej rudej xd
    Poradziła sobie znakomicie xd
    Zycze weny i do nastepnego :* <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, Odnalazłam ten blog i jest super
    Na 100% będą kłopaty, ale czego nie robi się dla spotkania z przyjacielem
    Życze weny
    Vicky

    OdpowiedzUsuń
  8. Pojawiła się ocena Twojego bloga, pozdrawiam!
    http://dzial-ocen-ke.blogspot.com/2015/07/ocena-024-beige-roses.html

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! To bardzo motywuje i szczególnie kocham czytelników, którzy wyrażają swoja opinię na temat mojej pracy :)