29 sty 2016

Rozdział XVII

     
 Czy tylko ja umieram z perfekcji po obejrzeniu i usłyszeniu singlu Zena? *-*

~*~
 
    Kathleen miała ochotę na obgryzanie paznokci. Ten obrzydliwy zwyczaj był przy niej aż od dzieciństwa. Jednak Leen obiecała sobie, że przestanie to robić, dlatego czuła jeszcze większe zdenerwowanie niż wcześniej. Nie potrafiła uspokoić bijącego serca i trzęsących się rąk. Delikatnie skubała rąbek sukienki koloru maliny. Ubranie sięgało kilka centymetrów przed kolano, miało rozkloszowany dół, a za to dopasowaną górę z delikatnym dekoltem. Leen postanowiła rozpuścić swoje włosy i delikatnie podkręcić je lokówką. Wyglądała całkiem ładnie, ale mimo to strasznie się denerwowała nadchodzącą kolacją. Minuty dłużyły się jej niemiłosiernie, a każda mijająca sekunda sprawiała, że żołądek ściskał się jej coraz mocniej. Chciała, aby wszystko się dobrze skończyło, żeby mogła być razem z Zaynem.
    Jadalnia była już przygotowana. Stół został nakryty lnianym, białym obrusem, na którym leżały nakrycia dla czterech osób. W kuchni wciąż krzątała się Stella, która kończyła przygotowywać potrawy. Charlotte właśnie schodziła ze schodów, nakładając diamentowe kolczyki. 
    Leen poczuła, że zaraz zwymiotuje, kiedy ujrzała swojego, elegancko ubranego, ojca. Uśmiechnęła się delikatnie do niego, a on delikatnie odwzajemnił uśmiech. Widziała, że nie był za bardzo zadowolony z tego całego zamieszania wokół jej i Zayna, ale starał się i to pocieszało Leen. Dawało jej nadzieję na to, że wszystko się ułoży.
   Dzwonek do drzwi sprawił, że Kathleen wyrwała się ze swoich rozmyślań. Na jej twarzy pojawił się zdenerwowany uśmiech. Podniosła się z kanapy i wtedy usłyszała Zayna, który witał się z Manfredem, który otworzył Malikowi drzwi. Leen poszła w stronę przedpokoju, aby powitać chłopaka. Kiedy zobaczyła Zayna w czarnym, może troszkę zbyt dużym garniturze, uśmiechnęła się do niego zdenerwowana. Chłopak swoje czarne włosy starannie postawił na żel, tak jak miał to w zwyczaju, ale Kathleen naprawdę zauważyła tę delikatną różnicę, która wskazywała na to, że Malik rzeczywiście dłuższy czas spędził nad fryzurą. W ręku trzymał dwa bukieciki róż. Jeden był trochę mniejszy, ale równie piękny, jak ten większy. Zayn przybliżył się po Kathleen i ucałował jej policzek. Położył rękę na jej talii i wręczył jej kwiaty.
    — Pięknie wyglądasz, Kathleen — powiedział, uśmiechając się do niej delikatnie. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i ucałowała jego policzek, a potem złapała go za rękę i pociągnęła w stronę drzwi, które prowadziły do kuchni, jadalni i salonu. 
    W salonie, na kanapie, tak jak to mieli w zwyczaju, siedzieli państwo Needle, którzy o czymś zawzięcie dyskutowali. Leen prowadziła Zayna dalej w głąb pomieszczenia aż nie stanęli kilka metrów od wcześniej wspomnianej kanapy. Charlotte jako pierwsza zauważyła młodych i szturchnęła swojego męża. Ojciec Kathleen zlustrował tę dwójkę wzrokiem, a potem wstał, pomagając w tym później swojej żonie. 
    Stali naprzeciwko siebie, nie wiedząc co powiedzieć. Sytuację uratowała Kathleen. Dotknęła delikatnie barku Zayna i powiedziała:
    — Mamo, tato, to jest Zayn. Zayn, to jest moja mama Charlotte i tata Gregory uśmiechnęła się znacząco. Czarnowłosy najpierw powitał się z matką dziewczyny, wręczając jej bukiecik czerwonych róż, a dopiero potem z ojcem Kathleen. 
    — Miło jest cię wreszcie zobaczyć, Zayn — powiedziała Charlotte, która musiała przyznać, że chłopak był naprawdę przystojnym i uroczym młodzieńcem, ale nie chciała ona ulegać pierwszemu wrażeniu, dlatego nie wykazywała ekscytacji. Głowa rodziny zaprosiła wszystkich do stołu, który pięknie wyglądał dzięki pracy Stelli. Znajdowały się tam potrawy, których Zayn nigdy w życiu nie widział, ale wszystkie wyglądały pięknie i zachęcały swoim niesamowitym aromatem. Wśród zapachu potraw próbowała się przebić woń róż, które zostały postawione na stole w pięknych, kryształowych flakonach. 
    Zayn Malik siedział przy stole trochę zdezorientowany. Wszyscy siedzieli przez minutę w totalnej ciszy i bezruchu. Wydawało się dla niego to trochę dziwaczne, ale nic nie mówił i trwał tak dalej. Po chwili nagle wszyscy wstali ze swoich krzeseł, Zayn uczynił to samo. Nie miał pojęcia, co właśnie się tu działo, ale przez chwilę wyobraźnia podsuwała mu obrazy, w których pan Needle tańczył jakiś szamański taniec wokół stołu. Ale dość szybko obudził się przez szturchnięcie Kathleen, która ręce miała złożone do modlitwy. Zayn starał się dostosować do sytuacji, co słabo mu wychodziło, więc Leen zaczęła się trochę z niego śmiać pod nosem. Na szczęście ani mama, ani tata Kath nie zauważyli marnych prób Zayna, ponieważ byli pochłonięci modlitwą. 
    
    — Opowiedz nam coś o swojej rodzinie, Zayn poprosiła mama Kathleen, kiedy wszyscy zdążyli zjeść kolację. Malik musiał przyznać, że nigdy nie jadł niczego, co byłoby równie dobre, mimo że jego mama naprawdę dobrze gotowała. Kath delikatnie ścisnęła jego rękę w ramach wsparcia. Zayn uśmiechnął się do niej delikatnie.
    — Moja mama to cudowna kobieta, ciepła, opiekuńcza i wyrozumiała. Jest przy nas, kiedy jej potrzebujemy. Nie chcę nawet myśleć o tym, jakim stałbym się człowiekiem bez niej. Wszystko, co we mnie dobre zawdzięczam jej. Mam również młodszą siostrę, która jest dla mnie wszystkim. Jesteśmy naprawdę zgraną rodziną mówił. Nie sprawiało mu to trudności, ponieważ lubił mówić o swojej mamie i siostrze, ojciec był trochę trudniejszym tematem, ale umiał sobie z tym radzić, jednak sam wolał o tym nie wspominać. Tata Kathleen posłał mu spojrzenie, którego Zayn nie potrafił rozszyfrować. Poczuł się trochę niepewnie pod jego uważnym wzrokiem, który chyba nie wyrażał zbytniej sympatii. Poprawił swój krawat, który nagle zaczął go dusić. Od razu pomyślał, że to pewnie z nerwów i tym razem nawet pokrzepiający uśmiech Kathleen nie pomagał.
    — Zayn, jakie masz plany wobec naszej córki? To pytanie zaskoczyło zarówno Zayna, jak i Kathleen. Malik podrapał się delikatnie po głowie i po chwili zastanowienia powiedział:
    — Oboje jesteśmy dość młodzi, ale już dorośli. Nie wiem, co się stanie w przyszłości, ale jestem pewien, że to ten rodzaj uczucia, o którym mówią w każdym filmie dla nastolatek powiedział. Kathleen wstrzymała oddech i spojrzała na swoich rodziców, mieli poważne miny.
    Gregory wstał i podszedł do Zayna. Chłopak automatycznie się podniósł, a Leen razem z nim. Od razu pomyślała o tym, że jej ojciec uderzy chłopaka. 
    Malik przełknął głośno ślinę, kiedy stanął przed nim tata dziewczyny. Greg wystawił tylko do niego rękę, Zayn niepewnie ją uścisnął, będąc miażdżonym przez przenikliwy wzrok mężczyzny. 
    — Mam nadzieję, że wiesz, jak wielkim zaufaniem cię teraz obdarzam. Jedna z moich córek źle wybrała i skończyło się to tragedią. Dlatego zrozum, że nigdy nie będę cię do końca lubił i zawsze będę na ciebie krzywo patrzył, bo powierzam ci moją córkę, Malik. Nie spieprz tego.

    Kathleen odprowadziła Zayna do drzwi. Czekała aż się ubierze. Chłopak założył na siebie swoją ciemną kurtkę i szary szalik w kratkę. Odwrócił się do Kathleen, która nieśmiało na niego spoglądała. Na jego twarz wpełzł piękny, szczery uśmiech. Nie pamiętał, kiedy ostatnio był taki szczęśliwy. Mimo jasnych gróźb dostał przyzwolenie na spotykanie się z Kathleen i był tym zachwycony. Podszedł do niej i przyciągnął ją do uścisku. Twarz schował w jej rozpuszczonych, blond włosach, które pięknie pachniały truskawkami. 

    — Zayn? Niepewność w głosie dziewczyny sprawiła, że po ciele chłopaka przeszły ciarki. Spojrzał głęboko w jej zaszklone oczy. Nie miał pojęcia, o co chodziło. Czekał na wyjaśnienia.  To prawda, co powiedziałeś dla mojego ojca? O twoich planach wobec mnie? Zayn nie potrafił się nie uśmiechnąć, co bardzo zdezorientowało Kathleen. Czarnowłosy złapał ją za policzki i przyciągnął do pocałunku. Nie był on taki jak poprzednie. Ten był pełen uczuć i przesłania. Poprzez niego Zayn chciał wyrazić do Kathleen całe swoje szczęście, zaufanie, troskę i miłość. Było to coś magicznego i Leen wyczuwała to każdą komórką swojego ciała.
   — Oczywiście, że tak, wariatko. Teraz się ode mnie nie uwolnisz. Jesteś moją małą bohaterką pocałował ją w czoło. Nie mógł się powstrzymać od nawiązania do tego, w jakich okolicznościach się spotkali. Zayn musiał przyznać, że zmienił się od tego czasu. I chociaż jeszcze kilka miesięcy temu, to o Kathleen można było powiedzieć, że ma większe jaja, to  teraz sytuacja się zmieniła. Malik poczuł, że wydoroślał i zmężniał przez ten czas, a w Kathleen zauważył cząstkę małej, nieśmiałej dziewczynki, która jednak potrafi pokazać pazurki. Między innym za to ją uwielbiał. Wszystko dookoła mogło się wydawać, że jest słabą dziewczynką, która nie umie o siebie zadbać. A tak naprawdę była naprawdę silną kobietą, która potrafiła dopiec.
    Stali tak kilka chwil, patrząc sobie w oczy i powoli zbliżali swoje usta do kolejnego pocałunku, ale w chwili, kiedy ich usta miały się połączyć, usłyszeli głośne chrząknięcie. Oderwali się od siebie prawie natychmiastowo. Spojrzeli w kierunku dźwięku, który im przerwał i zauważyli ojca Kathleen, który przyglądał im się z uniesioną brwią. Minę miał poważną. Zayn odczuł w tym momencie lekkie przerażenie, ale Kathleen wybuchła głośnym śmiechem, co zaskoczyło dwójkę mężczyzn. 
     — Zayn, byłoby miło, gdybyś przestał obmacywać moją córkę na moich oczach Gregory nie potrafił uśmiechać się, kiedy widział, że relacja jego córki z tym chłopakiem jest już tak bliska. Był trochę zirytowany. Kathleen posłała ojcu rozbawione spojrzenie i ucałowała Zayna w policzek na pożegnanie. Chłopak wyszedł, a Leen pisnęła ze szczęścia. Gregory spojrzał na nią jak na wariatkę i poszedł zirytowany do salonu. To był piękny wieczór pomyślała Kathleen i cała w skowronkach poszła do swojego pokoju.

2 komentarze:

  1. Świetny! :D Słodko :3 I wreszcie sie coś układa ;) Uwielbiam <33333 <333 Najlepsze <3333 <333333 Jestem mega ciekawa co dalej?? :) Czekam z niecierpliwością na next'a jak zawsze kochana :* Dodawaj szybko :P

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! To bardzo motywuje i szczególnie kocham czytelników, którzy wyrażają swoja opinię na temat mojej pracy :)